Podczas pomeczowej ceremonii prezes MZPN Ryszard Kołtun gratulował prezesowi Wisły Jarosławowi Królewskiemu bardzo dobrej postawy piłkarzy Białej Gwiazdy. Fot. Grzegorz Wajda
Jagiellonia Białystok, mistrz kraju z sezonu 2023/24, wygrała z Wisłą Kraków 1-0, sięgając tym samym po swój drugi w historii Superpuchar Polski. Poprzednio białostoczanie zdobyli to trofeum w 2010 roku. W środę o ich wygranej zadecydowała bramka Mikiego Villara, byłego piłkarza Wisły.
2 kwietnia 2025, Warszawa
Jagiellonia Białystok – Wisła Kraków 1-0 (1-0)
1-0 Miki Villar 14
Sędziował Jarosław Przybył (Kluczbork). Żółte kartki: Ebosse, Imaz, Diaby-Fadiga – Duarte. Widzów 10 935 (PGE Narodowy).
JAGIELLONIA: Sławomir Abramowicz – Norbert Wojtuszek, Mateusz Skrzypczak, Enzo Ebosse, João Moutinho – Miki Villar (77 Oskar Pietuszewski), Taras Romanczuk, Leon Flach (66 Jarosław Kubicki), Jesús Imaz, Darko Čurlinov (66 Kristoffer Hansen) – Afimico Pululu (77 Lamine Diaby-Fadiga).
WISŁA: Patryk Letkiewicz – Bartosz Jaroch, Alan Uryga, Wiktor Biedrzycki, Rafał Mikulec – Angel Baena (58 Tamás Kiss), Marko Poletanović (58 Kacper Duda), James Igbekeme (80 Marc Carbó), Olivier Sukiennicki (73 Jesús Alfaro), Frederico Duarte (80 Maciej Kuziemka) – Łukasz Zwoliński.
Początkowo przeważała Wisła, w 6. minucie Zwoliński strzelił prosto w Abramowicza, później szanse mieli Igbekeme i 2-krotnie Sukiennicki.
W 11. minucie prowadzenie objęła jednak Jagiellonia, po ładnej akcji. Churlinov uderzył z 10 m, z lewej strony, ale Letkiewicz sparował piłkę na słupek. Do dobitki dopadł Villar i otworzył wynik.
Gra się wyrównała, choć krakowianie wykonywali w I połowie korner za kornerem. W 38. minucie główkował Duarte, lecz Abramowicz efektownie interweniował. W odpowiedzi golkipera Wisły próbował przelobować Churlinov.
Wiślacy zaatakowali w 48. minucie, gdy główkował Uryga oraz minutę później, kiedy szybki atak kąśliwym strzałem sprzed szesnastki kończył Sukiennicki. Ten sam zawodnik niebawem próbował ponownie, ale tym razem został zablokowany przez obrońcę. Krakowianie dążyli do wyrównania i przeważali nad mistrzem Polski. Musieli przy tym uważać na kontry. Po jednej z nich w 62. minucie w dogodnej sytuacji znalazł się Imaz, który finezyjnie chciał zaskoczyć Letkiewicza, ale w jego uderzeniu zdecydowanie zabrakło mocy. Odpowiednią moc, ale minimalnie zbyt małą precyzję miał za to strzał Dudy z rzutu wolnego chwilę później.
Najbliżej wyrównania krakowianie byli jednak w 68. minucie, gdy po długim podaniu za linię obrony szybszy od defensorów Jagi okazał się Zwoliński. Napastnik opanował piłkę, minął wybiegającego poza pole karne Abramowicza i gdy wydawało się, że pozostała mu najprostsza część zadania – posłać futbolówkę do bramki, znikąd pojawił się przed nim sunący po murawie Skrzypczak, którego ofiarność uratowała prowadzenie białostoczan. 10 minut później podobną interwencją, choć nie przed pustą bramką, popisał się Biedrzycki, powstrzymujący Diaby’ego- Fadigę.
W końcówce jeszcze główkował Uryga, z woleja strzelał Pietuszewski, a w doliczonym czasie uderzał Duda – niecelnie.



MISTRZ Z TROFEUM (Łączy nas piłka):
– Bardzo raduje mnie to trofeum. Każde jest dużą rzeczą, dlatego bardzo się cieszę i gratuluję piłkarzom, bo wiem, ile z siebie dają, by osiągać sukcesy – powiedział trener Jagiellonii Adrian Siemieniec. – Wielkie gratulacje dla mojej drużyny za zwycięstwo i zdobycie kolejnego trofeum. Dedykujemy je naszym kibicom, którzy nie wspierali nas dziś ze stadionu, ale robili to w Białymstoku i na pewno już tam na nas czekają, aby wspólnie świętować. To duża sprawa dla mnie, zawodników, całego klubu. Jak wiemy, Jagiellonia nie ma w swojej historii zbyt wielu trofeów, dlatego tym bardziej cieszymy się, że po trudnym meczu zdobyliśmy Superpuchar. Jak to się mawia, finałów się nie gra, finały się zwycięża. Podziękowania dla Wisły za rywalizację i powodzenia w dążeniu do awansu. W pierwszej połowie brakowało nam płynności, Wisła przejmowała kontrolę. Musieliśmy więc obniżyć obronę i być cierpliwi. W drugiej połowie wyglądało to już lepiej.
– Zawsze staramy się walczyć o zwycięstwo i tak też było dzisiaj. Byliśmy bardzo blisko, żeby zdobyć przynajmniej jedną bramkę. Na boisku pojawili się zawodnicy, którzy w danym momencie byli w najlepszej dyspozycji i tym kierowałem się przy ustawianiu składu. W takim spotkaniu z mistrzem Polski było dość oczywiste, że nie będziemy mieli zbyt wiele sytuacji. Trzeba było maksymalnie wykorzystać te szanse, które się stworzyło. Czujemy niedosyt i mamy poczucie, że niektóre okazje powinny być rozwiązane lepiej. Szkoda, bo w wielu momentach byliśmy groźnym zespołem. Jagiellonia wychodząc spod pressingu sprawiała, że musieliśmy wracać całym zespołem, co kosztowało nas dużo sił – powiedział po meczu trener Wisły Mariusz Jop.
Łączy nas piłka, ST
Zdjęcia: GRZEGORZ WAJDA




























































Hits: 27